…Kiedyś…

Wydawało mi się że tak łatwo być z drugą osobą.
Powinna wiedzieć że jest kochana, powinna rozumieć to o czym myślę, wszystko powinno być takie proste.
Telewizja jest do oglądania, komputer do grania, książka do czytania, praca do zarabiania…
Zupełnie pogubiłem priorytety, zupełnie przegapiłem moment w którym zacząłem psuć.
Nie umiałem być w związku a do tego wtrącanie się osób trzecich – teoretycznie tych które powinny być bliskie i wspomagające…
Wpadliśmy w spirale, byliśmy razem a jednocześnie jakby obok siebie. Pojawiały się jakieś znajomości, jakieś pogaduchy na necie, jakieś zdjęcia, telefony, wyjazdy, osobne wakacje…
Wydawało mi się że tak łatwo być z drugą osobą.
Zawaliłem, słuchałem ale nie rozumiałem – przynajmniej nie wszystko, byłem teoretycznie wierny ale praktycznie nieobecny, zawaliłem. Przecież kocham, przecież wszystko jest takie jasne i wiadome.
Próbuję mozolnie odbudować wszystko, ciężko jest to robić nie mając instrukcji obsługi, próbuję ratować, bez wiedzy czy jest chęć i z drugiej strony. Próbuje sklejać, ale nie wiem gdzie szukać kawałków. Próbuję, czasem jak dziecko rzucając o ziemię to co poskładałem i boje się.
Zacząłem się bać, zacząłem ze strachu udawać że obojętnieję, że nie wiem czy chcę i czego chcę, bałem się przyznać że się boję.
Jestem w pewien sposób okaleczony i zdałem sobie z tego stosunkowo niedawno sprawę. Odkąd pracuje w Fabryce wiem jak ważny jest wzorzec ojca dla syna, wzorzec męża, głowy rodziny. Gdy się dookoła rozglądam nie widzę żadnej całej, pełnej bliskiej mi rodziny. Ja też okaleczałem swoją, będąc swego rodzaju „kaleką”. Powstaje pytanie – Czy „kaleka” może wychować „Zdrowych”?

…Kiedyś…

W szkole średniej wydawało mi się że lektury szkolne są wybierane tendencyjnie… Nie zmieniłem zdania, jednak dzięki nim odnajdywałem rzeczy inne, niemal zapomniane…idealne…

Na księżycu czarnym wiszę
patrząc w gwiazd gasnących ciszę.
W mroku dumnym i bezgłośnym
ze strzaskaną harfą snów
płynę – szukam jej -
nie odnajdę już.

T. Miciński

…Teraz…

Patrząc na rozedrgane ciepłem powietrze, marze o chłodnym dotyku września.
Z końcem sierpnia Ona wróci, Jej obecność nie będzie ruchem powietrza na schodach i bezsennością w nocy. Będzie materialna, będzie można dotknąć, zobaczyć, poczuć. Przynajmniej trochę.
Nie liczę na wiele, ale sama Jej obecność czyni mnie szczęśliwszym.
Za dużo rzeczy zaniedbałem, zbyt wielu się bałem, za mało powiedziałem, jedynie słuchałem wystarczająco.
Gdy człowiek przechodzi pustynie widzi obrazy które go mamią, iluzje meczące bardziej niż pragnienie.
Przechodzę pustynie, a obrazy które mam przed oczami są karą którą muszę zapłacić za swe winy, za to że przegapiłem wiele ważnych spraw, że się odsunąłem, że nie potrafiłem wspierać wystarczająco.
Ile trzeba żeby spłacić dług? Nie wiem, ale poznaję cenę na bieżąco.
Zawsze byłem i będę tylko Jej, czy Ona będzie jeszcze tylko moja?

…Kiedyś…

Ile dziecko może pamiętać z dzieciństwa? Mnie wydaje się że pamiętam rodziców pochylonych nade mną jako niemowlakiem. Mało mam wspomnień z dzieciństwa i niewiele dobrych. Boleśnie pamiętam kary które ojciec mi wyznaczał gdy był w domu, zwłaszcza klęczenie na grochu pod oknem. Dobrze wspominam chwile gdy bylem wolny na podwórku, gdy biegałem z kolegami po terenie jednostki wojskowej. Potem byłem sam z rodzeństwem. Matka pracowała długo a ojciec odszedł i zostawił nas. Nie odczułem jego braku. W pamięci zostały mi tylko dwa obrazy – gdy wracamy do domu a on grozi matce że wyważy nią drzwi jak go nie wpuści – uciekliśmy po schodach do znajomych.Drugi – w szkole gdy klasowa pupilka przyszła nauczycielką na przerwie, a ta spytała czy to prawda że nie am już ojca. Uciekłem wtedy. Miałem może 8 lat.
Człowiek się zmienia, ojcu wszystko wybaczyłem mimo braku jakiegokolwiek kontaktu przez ponad 30 lat.
Niedawno ojciec umarł na raka.

…Teraz…

Kiedy byłem młodym człowiekiem takim „młodym – młodym” zastanawiałem się co jest w życiu najgorsze, mieliście tak kiedyś?
Siedząc z moim przyjacielem zastanawialiśmy się nad kilkoma opcjami – choroba, brak miłości etc… etc…
Dzisiaj wiem że dla mnie najgorsze w życiu jest poczucie że jesteś niepotrzebny, zbędny, że nikt nie zauważy nawet gdy Cię zabraknie. Że jesteś elementem wyposażenia jak lodówka i telewizor, na pewno mniej ważny niż router wifi. Że można dać Ci zadanie do wykonania i poklepać po ramieniu gdy już to zrobisz.
Poczucie absolutnie niesamowite, widzisz ludzi, chodzą wokół Ciebie i wiesz że jesteś jak wartość statystyczna, przedmiotem który nikogo nie interesuje… Ja nie mogę rzucić kamieniem, bo moje winy są od kamieni cięższe… ale to innym razem

…Kiedyś…

Dzień był gorący gdy zeszliśmy z gór w dolinę, między ludzi. Syn miał wtedy swoje poważne 8 lat. Szliśmy przez Cisną między ludźmi zajętymi swoimi sprawami.
- Tato może zjemy obiad?
- Zaraz coś wymyślimy synu…
Szukaliśmy miejsca żeby usiąść nim buty zrobią się naprawdę ciężkie, a kapelusz nie będzie już chronił oczu przed słońcem. Szliśmy zmęczeni, gdy przypadkiem spojrzałem w zielone oczy, była młoda, piękna i …uśmiechnęła się. Utonąłem, zatrzymałem się gdy przechodziła obok.
- Co tam tato?
- Nic synku, nic…
Nie miałem siły żeby się obejrzeć…

…Teraz…

Kiedy ma się lat czterdzieści, powinno się już wiedzieć co nieco o świecie. Podobno gdy ma się te czterdzieści lat mężczyzna odkrywa że znów może być młody. Może i tak…
W każdym razie wiele się wie o Miłości.
Gdy byłem nastolatkiem – takim bliżej dwudziestki – wydawało mi się że wiem o Miłości wszystko. Szukałem rozważnie jej smaku, rozważnie jak na nastolatka, każde zauroczenie, fascynacja wydawały się tą Jedyną/Wielką/Niepowtarzalną.
Czy można zakochać się na odległość? Wiem że ta Prawdziwa przychodzi niespodziewanie. Kilka lat pisania listów (takich prawdziwych), krótkie wizyty i ból w sercu gdy trzeba wyjechać. Jaki ja byłem niedojrzały wracając do domu i szukając wokoło tego co mogłem mieć… Nie zasłużyłem…
Po wielu latach i wielu dziwnych wydarzeniach które wolą Boga pchnęły nas ku sobie, wiem czym jest Miłość…
To lęk gdy Ukochana wyjeżdża a Ty boisz się że nie zdążyłeś powiedzieć jej wszystkiego i uzyskać przebaczenia za wszystko. To strach że jest tak daleko a Ty nie dałeś jej wszystkich słów które powinieneś.
Tego się boję – że nigdy nie spojrzę w jej oczy i powiem że nic się nie stało, że kocham i że boli gdy jej nie ma przy mnie.